NADRABIAMY

URODZINY

Obiecane urodziny. Dla Gabrysi bardzo ważny dzień, wyczekiwanie na jej wymarzone prezenty, tort i śpiewy.
Kiedy już wszyscy dojechali zaczęło się rozpakowywanie prezentów. Gabrysia za każdym razem, kiedy coś odpakowała mówiła - marzyłam o tym, troszkę o tym marzyłam itd. I tak po kolej dostała: straż pożarna - super, drewniane klocki z literkami - super, łóżeczko dla lalki - super, figurki panny młodej i pana młodego - super, posterunek policji - super. Potem najśmieszniejszy moment całej imprezki, Gabrysia dostała od dziadków łyżwy, w końcu babcia trenowała łyżwiarstwo. Rozpakowała papier i... "nie marzyłam o tym". Wszyscy w śmiech, a babcia ze zdumieniem na twarzy była lekko zakłopotana, potem oczywiście śmiała się z tego ze wszystkimi. Dziadek tylko skomentował, że chciałby teraz zobaczyć jak babcia będzie jeździć w tych małych łyżwach po lodzie. Potem jeszcze książka od nas - trochę marzyłam i po urodzinach. No prawie, ja jak to już co roku bywa nie utrzymałem korka od szampana i kawałek podłogi był zalany szampanem. Przed wyjściem jeszcze babcia dopytywała się czy jednak łyżwy mogą być. Mała spokojnie powiedziała "Spoko babcia, przymierzymy" i tak też się stało, ale dopiero dnia następnego.

WIGILIE

Start godzina 16, Wigilia u babci Gieni. Wszyscy jedli kolację, a Gabrysia nie mogła doczekać się Mikołaja, ciocia Ola dała jej zegarek i powiedziała, "jak duża wskazówka będzie na 2 to Mikołaj przyjdzie". Gabrysia wpatrywała się we wskazówki z wielką uwagą. Kiedy czas minął pobiegły razem pod drzwi, okazało się, że Mikołaj wszedł przez okno i zostawił pod choinką prezenty dla wszystkich, dla małej wspaniałe pisaki brokatowe, filmy o wynalazcach oraz sklep z klocków duplo. Z ciekawostek warto wspomnieć, że kiedy w paczkach dla innych znajdowała czekolady i kasę. To z czekolady była zachwycona, natomiast pieniądze nie robiły na niej wrażenia.



Potem (18:00) przerzutka do drugich pradziadków, tam Gabrysia wypatrywała gościa przez okno, ale niestety zagapiła się i kiedy odwróciła się ten zamykał już drzwi, całe szczęście zostawił prezent, wspaniałą tablicę do pisania i malowania. Znowu życzenia i całowanie, Gabrysia objadała się opłatkiem.



Po kolacji (20:00) zebraliśmy się i pojechaliśmy do cioci. Po drodze Gabrysia ze znudzeniem stwierdziła "ale się nacałowałam", śmieszna jest. Kiedy już dotarliśmy do stołu okazało się, że Mikołaj nas wyprzedził. Zostawił pod choinką mnóstwo prezentów. Dla Gabrysi wspaniałe książki, oraz jej wymarzoną kasę sklepową. Późny powrót do domu i sen...





... a następnego dnia.

1 DZIEŃ ŚWIĄT

Rano pod choinką kolejne prezenty, puzzle i książka. A potem wyprawa do dziadków, śniadanie, od którego Gabrysia odciągała wszystkich, żeby jak najszybciej otworzyć kolejne paczki. Karetka pogotowia, duży miś i domek z mebelkami stanowiły główne atrakcje dnia.

2 DZIEŃ ŚWIĄT

Tym razem byliśmy wcześniej od Mikołaja, przyjechaliśmy na śniadanie do drugich dziadków koło 10, szybki posiłek, a kiedy skończyliśmy herbatkę zadzwonił do drzwi, miał wielki worek z prezentami, Mała był zachwycona, rozdawała prezenty wszystkim zgromadzonym. Sama dostała klocki, piaskolinę, puzzle, stempelki oraz wymarzonego kucyka do badania, który cały czas mówi, np.po potarciu noska "dziękuję, że wytarłaś mi nosek". Najśmieszniejsze jest to, że czasem to włącza się samoistnie, a wtedy Gabrysia z niesmakiem mówi "Nie wytarłam" i strasznie się dziwi.





Weekend znowu bieganie po dziadkach, a wczoraj...

Gabrysia pojechała z babcią i mamą na łyżwy. Mama wszystko opisze, z tego co wiem Nasza córeczka była zachwycona.

TATA



Komentarze:
31.12.2008, 13:17 :: 85.89.162.102

mamamamy

Dziekujemy i czekamy na wiecej!
Slicznota!
31.12.2008, 12:21 :: 83.23.99.31

spark-of-hope

czekam w takim razie na fotorelację z lodowiska:))

Gabrysia prześliczna:)
fotolog.pl :: Wróć